Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2026

Kalkulator BMI i kalorii - wersja online, darmowa

  BodyMirror Balance™ — BMI & Calorie Calculator już LIVE LINK Obiecałam, więc jest 😄 Po tygodniach przeklinania internetowych kalkulatorów BMI i kalorii w końcu zrobiłam własny. Bo naprawdę miałam dość: wyskakujących okienek, maili wymaganych do „odblokowania wyniku”, subskrypcji premium, reklam spalaczy tłuszczu, i miliona ekranów zanim człowiek zobaczy swoje BMI. Dlatego powstał: BodyMirror Balance™ — BMI & Calorie Calculator Prosty kalkulator: BMI, zapotrzebowania energetycznego, deficytu, celu wagowego, i orientacyjnego makro. Bez kombinowania. Co było dla mnie najważniejsze? Żeby narzędzie było: szybkie, czytelne, intuicyjne, i normalne. Bez: logowania, kont, kluczy API, chmury, zbierania danych, śledzenia, newsletterów, „podaj maila, żeby zobaczyć wynik”. Wszystko liczy się lokalnie w przeglądarce. Są dwa języki Kalkulator działa: po polsku, i po angielsku. Bez robienia miliona osobnych stron. Co kalkulator potraf...

Lucy i kalorie

Ja chcę schudnąć. Lucy niekoniecznie. Ja chcę schudnąć. Lucy też powinna. Ale Lucy nie chce. Ja chcę. To bardzo skomplikowana relacja. To tylko 5–6 kg. Tylko. Niby niedużo. Raptem 5–6 kg. Po tych ponad 20 kg, które już schudłam, wydaje się to wręcz niczym. I właśnie to jest chyba największa pułapka. Bo człowiek zaczyna myśleć: „To przecież tylko trochę.” „To już prawie koniec.” „To samo zejdzie.” No nie. Nie zejdzie. Zwłaszcza jeśli Lucy regularnie sabotuje całą operację. Lucy kusi. Trzeba na kogoś zrzucić winę. Lucy kusi wszystkim. Wafelkiem. Pizzą. „Tylko czymś małym.” „Przecież dziś miałam ciężki dzień.” „Od jutra już normalnie.” Klasyka. Potrafi wręcz wymusić wyjście do sklepu. I najgorsze jest to, że ja wiem, jak to się skończy. Po drożdżówce brzuch tragedia. Po pizzy też. Ale Lucy ignoruje fakty, a ja przegrywam. Kupuję. Jem. Potem umieram. Naprawdę ciężko nazwać to inteligentnym planem życiowym. To „muszę” jest straszne Najgorsze jest chyba właśnie to uczucie: „muszę”. N...

Kompulsywne wydawanie pieniędzy - problem, który opanowałam

  (Nie)kontrolowane zakupy. Jak zaczęłam widzieć, gdzie uciekają mi pieniądze Odrobinę odbiegnę od jedzenia Odrobinę odbiegnę od tematu odżywiania, choć tak naprawdę to wszystko jest ze sobą połączone. Jedzenie, słodycze, zakupy, poprawianie sobie nastroju, poczucie winy, nagroda, chwilowa ulga — to bardzo często kręci się wokół tego samego mechanizmu. Od lat zmagałam się z kompulsywnym wydawaniem pieniędzy na rzeczy, których nie potrzebowałam. Nie będę wchodzić tutaj w szczegóły, bo to dla mnie zbyt osobiste. Napiszę tylko tyle: problem spłacania skutków tych wydatków został ze mną do dziś. I jeśli ktoś zna ten problem, to zrozumie mnie bez długiego tłumaczenia. Nagroda, ulga i kolejny koszyk Nagroda. Polepszenie nastroju. Zagłuszanie poczucia winy. Potem znowu poczucie winy. Potem znowu przyjemność. Można wyliczać bez końca. W tym stanie człowiek nie widzi realnie portfela. Nie widzi stanu konta. Nie widzi konsekwencji. Widzi tylko: „kup teraz” „promocja” „ostatnie sztuki...

Lucy Oficjalnie wystartowała na YouTube!

  Lucy (vel Lucinda) oficjalnie pojawiła się na YouTube! I zanim ktoś pomyśli, że teraz będzie śmiertelnie poważny kanał o zdrowym stylu życia, liczeniu kalorii i piciu wody z cytryną o 5 rano… to nie. Absolutnie nie. Lucy nadal będzie Lucy. Czyli: będzie dramatyzować, analizować własne decyzje życiowe po zjedzeniu czegoś, czego miała nie jeść, mówić do siebie, czasem robić z siebie idiotkę, a czasem przypadkiem powiedzieć coś całkiem sensownego. Bo taki właśnie jest ten blog. Niby poważny, ale z humorem. I taki będzie ten kanał. Link TUTAJ . Lucy nie jest ekspertką od idealnego życia Lucy nie jest osobą, która „ma wszystko pod kontrolą”. Wręcz przeciwnie. Lucy często: je za szybko, kupuje głupoty, analizuje własne jelita jak laboratorium NASA, wpada na dziwne pomysły, ma dziwne przygody, wszystko bierze dosłownie, a potem sama próbuje zrozumieć, co się właśnie wydarzyło. I właśnie dlatego postanowiłam ją ożywić trochę bardziej. Nie po to, żeby udawała idealną...

Ziemniak niewinny? No nie wiem...

Ziemniaki mogą być zdrowe. Ale czy mój brzuch musi je lubić? Ziemniaki mogą być zdrowe, lekkie i niskokaloryczne. Ale to nie znaczy, że każdy brzuch musi je lubić. Mój najwyraźniej nie, co było dla mnie sporym szokiem w momencie, gdy ten sam obiad zjadłam z ryżem zamiast ziemniaków. Chociaż dziś doznałam jeszcze jednej zagwozdki. Ale o tym na końcu. Zdrowe zdrowemu nierówne Zaczęłam drążyć temat, bo nic mnie nie fascynuje tak, jak dogłębna analiza pod tytułem: „co też się tutaj odjaniepawliło?” I wygląda na to, że zdrowe zdrowemu nie jest równe. Ani skrobia skrobi. Ani węgle węglom. To ostatnie akurat wiedziałam. Lucy vel Lucinda też wiedziała. Oczywiście. Ziemniak to nie zawsze ten sam ziemniak Ziemniaki potrafią działać na organizm w różny sposób. I nie chodzi tylko o to, czy są smażone, gotowane z wody, gotowane na parze, z dodatkiem tłuszczu, mleka albo śmietany. Znaczenie może mieć też to, czy są: gorące, ostudzone, odgrzewane, czy przeleżały dzień w lodówce. To już nie jest ty...

Newsletter myBodyMirror oficjalnie wystartował

  Dla osób, które chcą być na bieżąco z nowymi analizami i przemyśleniami, została uruchomiona dedykowana lista wysyłkowa. Oprócz widżetu w bocznej kolumnie bloga, zapisy są możliwe również bezpośrednio na dedykowanej stronie projektu. Pojawiać się tam będą najważniejsze powiadomienia, dodatkowe wnioski i esencja rozważań o ludzkich nawykach i biorytmie – oczywiście bez narzucania gotowych rozwiązań czy sztywnych diet. Bezpośredni odnośnik do profilu i formularza TUTAJ

BodyMirror™ jest już aplikacją PWA — nowy adres, instalacja i ważna informacja o danych

  BodyMirror™ jest już aplikacją PWA BodyMirror™ dostał ważną aktualizację: aplikację można teraz zainstalować na urządzeniu jako PWA, czyli Progressive Web App. W praktyce oznacza to, że można dodać BodyMirror™ do ekranu telefonu lub komputera i korzystać z niego wygodniej, prawie jak ze zwykłej aplikacji — ale nadal bez logowania, bez konta, bez chmury i bez przesyłania danych na zewnętrzne serwery. BodyMirror™ pozostaje narzędziem lokalnym. Dane zapisują się na urządzeniu użytkownika, w przeglądarce. Aplikacja nie zagląda w konta, hasła, historię, zdrowie, życie prywatne ani dramaty lodówkowe po godzinie 22:00. UWAGA! Zainstalowałam aplikację u siebie na telefonie, importowałam plik JOSN i DZIAŁA! Jest wszystko, każdy zapis, zero strat! Nowe adresy aplikacji Od teraz aplikacja ma dwa osobne adresy: Polska wersja: https://bodymirror-pl.vercel.app/ English version: https://bodymirror-en.vercel.app/ Warto zapisać właściwy adres albo dodać aplikację do ekranu głównego urządzenia. ...

Dziwny przypadek Lucy

  Dziwny przypadek Lucy vel Lucindy (mój znaczy): Ten sam obiad. Prawie. Czasem człowiekowi wydaje się, że już coś wie. Że zna winowajcę. Że rozgryzł swój brzuch. Że problemem jest mięso, tłuszcz, smażenie, ciężki obiad albo jeszcze coś innego. A potem wystarczy zmienić jeden element posiłku i cały misterny plan analizy robi efektowne „ups”. Tak właśnie było u mnie. A właściwie u Lucy. No dobrze. U mnie. Przypadek numer jeden: ziemniaki i dramat Posiłek: obiad. Ziemniaki. Schab z szybkowaru. Sałata masłowa z jogurtem greckim i cukrem. Teoretycznie nic szalonego. Mięso gotowane, nie smażone. Ziemniaki normalne, bez tłuszczu i mleka. Sałata masłowa. Jogurt grecki, trochę cukru. Brzmi jak zwykły domowy obiad, a nie jelitowy zamach stanu. A jednak. Dość krótko po posiłku zaczął boleć mnie brzuch. A kilka godzin później pojawiły się gazy takie, że pies nie chciał spać ze mną w łóżku. I powiedzmy sobie szczerze: jeśli pies rezygnuje z łóżka, to sytuacja jest poważna. Lucy oczywiśc...

Dlaczego czas spożywania posiłku ma znaczenie

  20 minut zguby Lucy nie je. Lucy wpierdziela. I nie chodzi o ilość. Chodzi o tempo. Bo kiedy Lucy zaczyna jeść, to jakby ktoś wyłączył pauzę. Dokąd się tak spieszysz, Lucy? Nie zawsze chodzi o to, ile jem Przez długi czas myślałam, że problem jest tylko w ilości jedzenia. Że jeśli po posiłku czuję się ciężko, przejedzona albo mam wyrzuty sumienia, to znaczy, że po prostu zjadłam za dużo. I czasem faktycznie tak jest. Ale coraz częściej widzę, że u mnie problem zaczyna się wcześniej. Nie przy dokładce. Nie przy ostatnim kęsie. Tylko już przy pierwszych minutach jedzenia. Bo ja nie jem spokojnie. Ja startuję. Lucy nie ma trybu „powoli” Lucy siada do posiłku i zachowuje się tak, jakby ktoś miał jej ten talerz za chwilę zabrać. Widelec pracuje. Głowa nie nadąża. Brzuch jeszcze nic nie zdążył powiedzieć, a talerz już prawie pusty. I potem przychodzi klasyczne zdziwienie: „Ale jak to ja już tyle zjadłam?” No właśnie tak, Lucy. Za szybko. Mózg potrzebuje czasu To jest rzecz, o któr...