Walka, która nie miała końca Moja walka z nadwagą trwa od wielu lat. Raz chudnę, za chwilę przytyję z nawiązką. Dieta taka, dieta śmaka, jedz to, nie jedz tamtego. Ukończyłam kurs dietetyki I stopnia, pracowałam też przez kilka lat w sklepie ze zdrową żywnością, ale jak to w życiu bywa, „szewc bez butów chodzi”. Stosowałam różne suplementy diety na odchudzanie, a także leki przepisane przez lekarza. Dawały efekt, ale krótkotrwały. Brzuch mówił więcej niż dieta Moją zmorą była niepohamowana chęć na słodkie. Nie cukierki, ciasteczka, ale czekolada, ciasta czy drożdżówki. Po nich brzuch miałam zawsze wzdęty, z mega bólami, kolkami, przelewaniem i rewolucjami. Już o "dwójce" nie wspomnę. Nie potrafiłam magicznie wyłączyć w mózgu "nie jedz słodkiego, bo cię boli brzuch i tyjesz". Zdrowie? Lista była długa Moje schorzenia (zespół jelita drażliwego (IBS), przepuklina żołądkowo-przełykowa, nadżerki i refluks, do tego Hashimoto, a także usunięcie guza nadnercza wraz z nadner...