Przejdź do głównej zawartości

BodyMirror™ jest już aplikacją PWA — nowy adres, instalacja i ważna informacja o danych

 


BodyMirror™ jest już aplikacją PWA

BodyMirror™ dostał ważną aktualizację: aplikację można teraz zainstalować na urządzeniu jako PWA, czyli Progressive Web App.

W praktyce oznacza to, że można dodać BodyMirror™ do ekranu telefonu lub komputera i korzystać z niego wygodniej, prawie jak ze zwykłej aplikacji — ale nadal bez logowania, bez konta, bez chmury i bez przesyłania danych na zewnętrzne serwery.

BodyMirror™ pozostaje narzędziem lokalnym. Dane zapisują się na urządzeniu użytkownika, w przeglądarce. Aplikacja nie zagląda w konta, hasła, historię, zdrowie, życie prywatne ani dramaty lodówkowe po godzinie 22:00.

UWAGA! Zainstalowałam aplikację u siebie na telefonie, importowałam plik JOSN i DZIAŁA! Jest wszystko, każdy zapis, zero strat!

Nowe adresy aplikacji

Od teraz aplikacja ma dwa osobne adresy:

Polska wersja:
https://bodymirror-pl.vercel.app/

English version:
https://bodymirror-en.vercel.app/

Warto zapisać właściwy adres albo dodać aplikację do ekranu głównego urządzenia.

Instalacja na urządzeniu

Po wejściu do aplikacji pojawia się możliwość instalacji BodyMirror™ jako PWA.

Na telefonie można dodać ją do ekranu głównego, a na komputerze uruchamiać jak osobną aplikację. Nadal działa to bez logowania i bez konta.

Ważne: eksport danych JSON

Jeśli ktoś korzystał wcześniej z BodyMirror™ pod innym linkiem i chce zachować swoje dane, trzeba najpierw wykonać eksport pliku JSON ze starej wersji aplikacji.

Dopiero potem należy wejść na nowy adres, zainstalować aplikację i wykonać import pliku JSON.

Dzięki temu zostaną przeniesione:

  • zapisane wpisy,
  • historia,
  • analiza,
  • wzorce,
  • dane użytkownika zapisane lokalnie.

Bez eksportu JSON dane ze starego adresu mogą nie pojawić się w nowej wersji, ponieważ przeglądarka traktuje różne adresy aplikacji jako osobne miejsca przechowywania danych.

Krótko mówiąc

Przed przejściem na nowy adres:

  1. Otwórz starą wersję BodyMirror™.
  2. Wykonaj eksport danych do pliku JSON.
  3. Wejdź na nowy adres aplikacji.
  4. Zainstaluj BodyMirror™ jako PWA.
  5. Zaimportuj zapisany plik JSON.

I gotowe. Dane wracają na miejsce, aplikacja działa wygodniej, a użytkownik nadal ma kontrolę nad swoimi informacjami.

BodyMirror™ nie diagnozuje, nie leczy i nie ocenia. Pomaga obserwować własne reakcje organizmu, posiłki, objawy i wzorce — lokalnie, prywatnie i bez zbędnego zamieszania.

Komentarze

Warto przeczytać

Update aplikacji

Update aplikacji BodyMirror Zrobiłam update aplikacji BodyMirror – w sekcji "Waga" dołożyłam opcjonalne "Wypróżnienia", gdzie będzie można wpisać ich rodzaj oraz ilość. Logika aplikacji działa na podobnej zasadzie - analizuje wzroce na podstawie wpisanych posiłków. Ilość snu powiązałam również z posiłkami, samopoczuciem, ewentualną wagą, ale wzorzec będzie widoczny dopiero po około 10 wpisach. Link do aplikacji jest TUTAJ .

Dlaczego cukier, a nie erytrytol?

  Dlaczego cukier, a nie erytrytol? Brzmi jak herezja, prawda? Internet od kilku lat próbuje przekonać mnie, że cukier to biała śmierć, a erytrytol, ksylitol i cała reszta słodzikowej rodziny to niemal cud natury. No więc... Mój brzuch ma na ten temat nieco inne zdanie. Przecież są zdrowsze zamienniki Jest ich całe mnóstwo. Erytrytol. Ksylitol. Stewia. Słodziki. Mieszanki. Produkty "bez cukru". Produkty "fit". Produkty "zero". Produkty "light". Brzmi świetnie. I pewnie dla wielu osób faktycznie świetnie działa. Ja też dałam się skusić. Oczywiście na promocji. Bo jakżeby inaczej. Lucy zobaczyła promocję Zachęcona atrakcyjną ceną kupiłam dwa opakowania erytrytolu. Dwa. Bo przecież jak promocja, to trzeba korzystać. Prawda? Nieprawda. Już po pierwszym użyciu gorzko tego pożałowałam. Dosłownie i w przenośni. Czym właściwie są poliole? Tutaj zaczyna się ciekawsza część historii. Erytrytol i ksylitol należą do grupy substancji nazywanych poliolami. Pol...

Ryż, mizeria i filet. Niedzielny test obiadu!

  Ryż, mizeria i filet. Test zakończony sukcesem W poprzednim tygodniu pisałam TUTAJ o tym, że będę testować na obiad: ryż jaśminowy, mizerię oraz filet z kurczaka gotowany. (Poprzednio był kotlet, który jednak trochę odczułam.) No i test został przeprowadzony. I wiecie co? Nic się nie wydarzyło Dosłownie NIC. Null. Zero. Zjadłam obiad i… zapomniałam, że miałam obserwować objawy. A to przy moim brzuchu właściwie wydarzenie historyczne. Nie było: przelewania, bulgotania, gazów, ani przede wszystkim tego nagłego, skurczowego bólu, który wcześniej pojawiał się bardzo szybko po jedzeniu. Brzuch zachowywał się wręcz podejrzanie normalnie. Czyli jednak nie samo mięso? Do tej pory podejrzewałam, że problemem jest po prostu mięso: kurczak, schab, smażone, niesmażone, wszystko jedno. Ale wygląda na to, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Kotlet drobiowy: z ziemniakami → źle, z ryżem → trochę lepiej, ale nadal nie idealnie. Za to: gotowany filet z przyprawami + ryż + mizeria okazał się d...