Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego podjadam podczas oglądania telewizji?

 


Podjadanie podczas oglądania telewizji – czy naprawdę byłam głodna?

Zjadłam lody.

Dobre były.

Nie będę udawać, że nie.

Ale po ich zjedzeniu uświadomiłam sobie coś znacznie ciekawszego niż sam fakt, że zjadłam paczkę małych lodów.

Ja chyba... jem z nudów.


Nie byłam głodna

Cały dzień wyglądał zupełnie normalnie.

Około godziny 10 zjadłam śniadanie.

Szczerze mówiąc, bardziej dlatego, że mój pies punktualnie o tej godzinie przypomina mi, że czas na kromkę chleba dla niego. Gdyby nie on, pewnie zjadłabym później.

Obiad zjadłam około 16:30.

Byłam najedzona.

Brzuch nie domagał się jedzenia.

I wtedy usiadłam obejrzeć serial.


Chirurdzy są niewinni

Włączyłam "Chirurgów".

Usiadłam wygodnie.

I nagle...

„Może lody?”

Nie dlatego, że byłam głodna.

Nie dlatego, że organizm potrzebował energii.

Po prostu miałam wolny wieczór.

Nie pracowałam.

Nie siedziałam przy projektach.

Nie robiłam nic konkretnego.

I właśnie wtedy pojawiła się ochota na jedzenie.

Poszłam więc do sklepu. Po lody.


To nie był głód

To było coś zupełnie innego.

Psychologowie często mówią o tzw. triggerach, czyli bodźcach uruchamiających określone zachowania.

W moim przypadku wygląda na to, że jednym z takich bodźców jest...

oglądanie telewizji.

Nie komputer.

Nie praca.

Nie pisanie aplikacji.

Serial.

Bo kiedy siedzę przy komputerze i tworzę BodyMirror czy inne projekty, potrafię przez kilka godzin nie pomyśleć o jedzeniu.

Piję wodę.

Piję kawę.

I tyle.

Natomiast przed telewizorem nagle pojawia się myśl:

„Przydałoby się coś przekąsić.”


Mózg też lubi nagrody

To wcale nie jest takie dziwne.

Jedzenie, zwłaszcza słodkie, aktywuje w mózgu układ nagrody.

Pojawia się przyjemność.

Na chwilę poprawia się nastrój.

Dlatego podczas oglądania filmu, kiedy jesteśmy zrelaksowani i nic nas nie absorbuje, mózg łatwo kojarzy:

serial = przekąska.

Problem polega na tym, że głód fizyczny i ochota na jedzenie to nie zawsze to samo.


Cukier nie jest jedynym winowajcą

Lody zawierają oczywiście cukier.

Ten dostarcza szybko energii, a poziom glukozy we krwi dość szybko rośnie.

Jeżeli posiłek jest ubogi w białko lub błonnik, uczucie sytości może minąć szybciej niż po bardziej zbilansowanym posiłku.

Ale w moim przypadku to nie cukier był najważniejszy.

Najważniejsze było to, dlaczego w ogóle poszłam do sklepu.

Bo przecież kilka godzin wcześniej zjadłam normalny obiad.


Świadomy zakup to też postęp

Co ciekawe, tym razem nie kupiłam lodów automatycznie.

Pomyślałam o nich.

Poszłam.

Kupiłam.

Świadomie.

To też jest różnica.

Jeszcze jakiś czas temu takie zakupy odbywały się niemal bez zastanowienia.

Teraz przynajmniej wiem, co mną kierowało.

I właśnie to chciałabym kiedyś jeszcze lepiej pokazywać w BodyMirror.

Nie tylko:

„Co zjadłam?”

Ale również:

„Dlaczego zjadłam?”


BodyMirror nie odpowie za mnie

BodyMirror nie napisze:

„To przez nudę.”

Nie postawi diagnozy.

Ale jeśli kilka razy zapiszę podobne sytuacje, sama mogę zauważyć pewien wzorzec.

Praca?

Nie podjadam.

Komputer?

Nie podjadam.

Wieczorny serial?

Coraz częściej pojawia się ochota na coś słodkiego.

I właśnie takie obserwacje są dla mnie najcenniejsze.


To nie lody były problemem

Lody były tylko skutkiem.

Prawdziwe pytanie brzmi:

Dlaczego miałam ochotę je kupić, skoro nie byłam głodna?

Mam wrażenie, że właśnie znalazłam kolejny element swojej układanki.

A BodyMirror dostał kolejny pomysł na przyszłość.

Komentarze

Warto przeczytać

Update aplikacji

Update aplikacji BodyMirror Zrobiłam update aplikacji BodyMirror – w sekcji "Waga" dołożyłam opcjonalne "Wypróżnienia", gdzie będzie można wpisać ich rodzaj oraz ilość. Logika aplikacji działa na podobnej zasadzie - analizuje wzroce na podstawie wpisanych posiłków. Ilość snu powiązałam również z posiłkami, samopoczuciem, ewentualną wagą, ale wzorzec będzie widoczny dopiero po około 10 wpisach. Link do aplikacji jest TUTAJ .

Dlaczego cukier, a nie erytrytol?

  Dlaczego cukier, a nie erytrytol? Brzmi jak herezja, prawda? Internet od kilku lat próbuje przekonać mnie, że cukier to biała śmierć, a erytrytol, ksylitol i cała reszta słodzikowej rodziny to niemal cud natury. No więc... Mój brzuch ma na ten temat nieco inne zdanie. Przecież są zdrowsze zamienniki Jest ich całe mnóstwo. Erytrytol. Ksylitol. Stewia. Słodziki. Mieszanki. Produkty "bez cukru". Produkty "fit". Produkty "zero". Produkty "light". Brzmi świetnie. I pewnie dla wielu osób faktycznie świetnie działa. Ja też dałam się skusić. Oczywiście na promocji. Bo jakżeby inaczej. Lucy zobaczyła promocję Zachęcona atrakcyjną ceną kupiłam dwa opakowania erytrytolu. Dwa. Bo przecież jak promocja, to trzeba korzystać. Prawda? Nieprawda. Już po pierwszym użyciu gorzko tego pożałowałam. Dosłownie i w przenośni. Czym właściwie są poliole? Tutaj zaczyna się ciekawsza część historii. Erytrytol i ksylitol należą do grupy substancji nazywanych poliolami. Pol...

Ryż, mizeria i filet. Niedzielny test obiadu!

  Ryż, mizeria i filet. Test zakończony sukcesem W poprzednim tygodniu pisałam TUTAJ o tym, że będę testować na obiad: ryż jaśminowy, mizerię oraz filet z kurczaka gotowany. (Poprzednio był kotlet, który jednak trochę odczułam.) No i test został przeprowadzony. I wiecie co? Nic się nie wydarzyło Dosłownie NIC. Null. Zero. Zjadłam obiad i… zapomniałam, że miałam obserwować objawy. A to przy moim brzuchu właściwie wydarzenie historyczne. Nie było: przelewania, bulgotania, gazów, ani przede wszystkim tego nagłego, skurczowego bólu, który wcześniej pojawiał się bardzo szybko po jedzeniu. Brzuch zachowywał się wręcz podejrzanie normalnie. Czyli jednak nie samo mięso? Do tej pory podejrzewałam, że problemem jest po prostu mięso: kurczak, schab, smażone, niesmażone, wszystko jedno. Ale wygląda na to, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Kotlet drobiowy: z ziemniakami → źle, z ryżem → trochę lepiej, ale nadal nie idealnie. Za to: gotowany filet z przyprawami + ryż + mizeria okazał się d...