Przejdź do głównej zawartości

Ryż, mizeria i filet. Niedzielny test obiadu!

 

Ilustracja przedstawiająca Lucy jedząca ogromną porcję zdrowego jedzenia: ryżu, fileta z kurczaka i mizerii.


Ryż, mizeria i filet. Test zakończony sukcesem

W poprzednim tygodniu pisałam TUTAJ o tym, że będę testować na obiad:

  • ryż jaśminowy,

  • mizerię

  • oraz filet z kurczaka gotowany.

(Poprzednio był kotlet, który jednak trochę odczułam.)

No i test został przeprowadzony.

I wiecie co?

Nic się nie wydarzyło

Dosłownie NIC.

Null. Zero.

Zjadłam obiad i… zapomniałam, że miałam obserwować objawy.

A to przy moim brzuchu właściwie wydarzenie historyczne.

Nie było:

  • przelewania,

  • bulgotania,

  • gazów,

  • ani przede wszystkim tego nagłego, skurczowego bólu, który wcześniej pojawiał się bardzo szybko po jedzeniu.

Brzuch zachowywał się wręcz podejrzanie normalnie.


Czyli jednak nie samo mięso?

Do tej pory podejrzewałam, że problemem jest po prostu mięso:

  • kurczak,

  • schab,

  • smażone,

  • niesmażone,

  • wszystko jedno.

Ale wygląda na to, że sprawa jest bardziej skomplikowana.

Kotlet drobiowy:

  • z ziemniakami → źle,

  • z ryżem → trochę lepiej, ale nadal nie idealnie.

Za to:
gotowany filet z przyprawami + ryż + mizeria
okazał się dla mnie bardzo dobrze tolerowanym posiłkiem.

I właśnie dlatego obserwacja organizmu jest taka ważna.

Bo internet wrzuciłby wszystko do jednego worka:
„kurczak zdrowy”.

A mój brzuch najwyraźniej chce znać:

  • sposób przygotowania,

  • dodatki,

  • rodzaj węgli,

  • i prawdopodobnie jeszcze fazę księżyca.


Woda chyba w końcu zeszła

Ach, i ważyłam się dzisiaj.

Tak, wiem.
Nie powinnam codziennie.
Ale to już taki mój rytuał.

Wczoraj:
65,55 kg

Dzisiaj:
64,75 kg

Najpewniej zeszła ze mnie część zatrzymanej wody.

Najwyższa pora.


Kolejny test za tydzień

Za tydzień w niedzielę testuję:

  • ziemniaki,

  • gotowany filet z kurczaka,

  • i mizerię.

Dlaczego dopiero za tydzień?

Bo to taki mój mały rodzinny rytuał 🙂

A przy okazji:
im więcej odstępu między testami, tym łatwiej zauważyć różnice.

Komentarze

Warto przeczytać

Update aplikacji

Update aplikacji BodyMirror Zrobiłam update aplikacji BodyMirror – w sekcji "Waga" dołożyłam opcjonalne "Wypróżnienia", gdzie będzie można wpisać ich rodzaj oraz ilość. Logika aplikacji działa na podobnej zasadzie - analizuje wzroce na podstawie wpisanych posiłków. Ilość snu powiązałam również z posiłkami, samopoczuciem, ewentualną wagą, ale wzorzec będzie widoczny dopiero po około 10 wpisach. Link do aplikacji jest TUTAJ .

Dlaczego cukier, a nie erytrytol?

  Dlaczego cukier, a nie erytrytol? Brzmi jak herezja, prawda? Internet od kilku lat próbuje przekonać mnie, że cukier to biała śmierć, a erytrytol, ksylitol i cała reszta słodzikowej rodziny to niemal cud natury. No więc... Mój brzuch ma na ten temat nieco inne zdanie. Przecież są zdrowsze zamienniki Jest ich całe mnóstwo. Erytrytol. Ksylitol. Stewia. Słodziki. Mieszanki. Produkty "bez cukru". Produkty "fit". Produkty "zero". Produkty "light". Brzmi świetnie. I pewnie dla wielu osób faktycznie świetnie działa. Ja też dałam się skusić. Oczywiście na promocji. Bo jakżeby inaczej. Lucy zobaczyła promocję Zachęcona atrakcyjną ceną kupiłam dwa opakowania erytrytolu. Dwa. Bo przecież jak promocja, to trzeba korzystać. Prawda? Nieprawda. Już po pierwszym użyciu gorzko tego pożałowałam. Dosłownie i w przenośni. Czym właściwie są poliole? Tutaj zaczyna się ciekawsza część historii. Erytrytol i ksylitol należą do grupy substancji nazywanych poliolami. Pol...

Dziwny przypadek Lucy

  Dziwny przypadek Lucy vel Lucindy (mój znaczy): Ten sam obiad. Prawie. Czasem człowiekowi wydaje się, że już coś wie. Że zna winowajcę. Że rozgryzł swój brzuch. Że problemem jest mięso, tłuszcz, smażenie, ciężki obiad albo jeszcze coś innego. A potem wystarczy zmienić jeden element posiłku i cały misterny plan analizy robi efektowne „ups”. Tak właśnie było u mnie. A właściwie u Lucy. No dobrze. U mnie. Przypadek numer jeden: ziemniaki i dramat Posiłek: obiad. Ziemniaki. Schab z szybkowaru. Sałata masłowa z jogurtem greckim i cukrem. Teoretycznie nic szalonego. Mięso gotowane, nie smażone. Ziemniaki normalne, bez tłuszczu i mleka. Sałata masłowa. Jogurt grecki, trochę cukru. Brzmi jak zwykły domowy obiad, a nie jelitowy zamach stanu. A jednak. Dość krótko po posiłku zaczął boleć mnie brzuch. A kilka godzin później pojawiły się gazy takie, że pies nie chciał spać ze mną w łóżku. I powiedzmy sobie szczerze: jeśli pies rezygnuje z łóżka, to sytuacja jest poważna. Lucy oczywiśc...